[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Zadowolony z siebie połączył się z Moirą i wyjaśnił jej, o co mu chodzi. W
odpowiedzi usłyszał jedynie stłumione jęknięcie.
Co się stało?
Saul, wybacz, ale myślę, że Giselle nie będzie zachwycona, gdy
dostanie polecenie, by stawić się w domu towarowym Harley Nichols w celu
zakupu nowej garderoby, dzięki której będzie pasować do nowego
otoczenia.
Trudno, nie ma wyjścia. To polecenie służbowe. Rozłączył się i
zadowolony rozparł się wygodniej w fotelu. Nie tylko rozwiązał problem,
ale, co ważniejsze, odkrył powód swojej niezrozumiałej fascynacji. Gdy
Giselle przestanie się wyróżniać niedbałym wyglądem, zniknie jego
niezdrowe zainteresowanie jej osobą nie będzie jej już pragnął. Tego typu
niekontrolowane pragnienie nie prowadziło do niczego dobrego. Saul
doskonale pamiętał ojca szaleńczo zakochanego w matce i niepotrafiącego
się jej sprzeciwić. To ona postanowiła, że urodzenie dziecka nie jest
wystarczającym powodem, by zaniechać działalności charytatywnej i
związanych z nią podróży. A teraz obydwoje nie żyli. Saul nie zamierzał
48
R
L
T
ryzykować oddania się komuś w niewolę, tak jak nie planował mieć dzieci,
które zbyt często padają ofiarą dorosłych i ich egoizmu. Dzwiganie takiej
odpowiedzialności za czyjeś życie i szczęście wcale mu się nie uśmiechało.
Pamiętał, jak ciążyła ona jego matce, która o wiele lepiej się czuła, dbając o
potrzeby cudzych dzieci. Pewnego razu, po dwutygodniowych wakacjach
spędzonych z rodzicami, błagał matkę, by nie oddawała go z powrotem do
szkoły z internatem.
Mogę zostać z wami, podróżować, będziecie mnie uczyć, tak jak
uczycie te wszystkie biedne dzieci prosił ze łzami w oczach.
Gdybym uczyła ciebie, nie miałabym czasu dla dzieci, których nie
stać na pójście do dobrej szkoły. One mnie bardziej potrzebują tłumaczyła
niecierpliwie.
Nieprawda! krzyczał w duchu. Ja ciebie potrzebuję, jesteś moją
matką, nie ich! Nie odpowiedział jednak, gdyż już jako ośmiolatek wiedział,
że bardzo rozgniewałby ją takim zachowaniem. Zawsze tłumaczyła mu, jak
wiele ma szczęścia w porównaniu z dziećmi pozbawionymi wygód
dostępnych jemu i innym szczęściarzom urodzonym w bogatym,
bezpiecznym kraju. Nigdy nie powiedział jej, że wcale nie czuje się
szczęściarzem.
Co takiego?!
Moira spodziewała się po Giselle takiej reakcji.
Kazał mi umówić cię na spotkanie ze stylistką w Harley Nichols.
Dziś o szesnastej będą na ciebie czekali i pomogą ci dobrać odpowiednie
ubrania...
Bo te, które noszę, są nieodpowiednie? Giselle aż kipiała złością.
Nigdy w życiu nie czuła się tak upokorzona.
49
R
L
T
Nie o to chodzi. Po prostu w tym biurze panuje nieco inny styl i
będzie ci się łatwiej pracowało, jeśli się dostosujesz. Saul chce ci jedynie
pomóc. Podziwia cię za twoje poświęcenie i wszystko co robisz dla swojej
ciotki...
Faktycznie, noszenie starych, tanich ciuchów to ogromne
poświęcenie! Giselle parsknęła jadowicie, broniąc się sarkazmem przed
litością, którą wyczuła w głosie Moiry.
Wiesz, współpracujemy z bardzo wymagającymi, bogatymi
klientami i by zachować wiarygodność, musimy także dbać o image firmy.
W tym środowisku obowiązuje pewien kanon ubioru biznesowego i nie ma
sensu z tym walczyć. Może to tylko zaszkodzić interesom firmy, a więc i
nam samym. Asystentka próbowała innego podejścia, starając się nie
urazić jeszcze bardziej uczuć śmiertelnie dotkniętej dziewczyny.
A więc nie chodzi o mnie i moje samopoczucie, tylko o dobro firmy?
Giselle spojrzała na nią podejrzliwie.
To się nie wyklucza, prawda?
Być może, ale nie zamierzam się dać przebrać. Niech Saul znajdzie
sobie innego manekina, ja jestem architektem, a nie modelką odgrażała
się, wciąż wzburzona i zawstydzona Giselle.
Jesteś gotowa stracić intratną pozycję z tak błahego powodu jak
ubranie? Moira postanowiła nie owijać w bawełnę. Nie sądzę, byś
szybko znalazła równie dobrze płatną pracę, a za dom opieki trzeba płacić
co miesiąc. Rozumiem, co czujesz, uwierz mi, ale twoim priorytetem
powinno być utrzymanie tego stanowiska. Zmiana stylu ubierania to
niewielka cena za stabilność zatrudnienia. Moira objęła delikatnie Giselle i
uścisnęła serdecznie jej ramię. Nawet jeśli czujesz się... urażona.
50
R
L
T
Giselle szczerze wątpiła, by starsza koleżanka rozumiała, w jak
nieprzyjemnym położeniu się znalazła. Najpierw jednym pocałunkiem
zredukował ją do trzęsącej się jak galareta pensjonarki, a teraz, by ją
upokorzyć jeszcze bardziej, kazał jej się przebrać w coś bardziej
eleganckiego.
Nie stać mnie na zakup nowej garderoby,aż tak dobrze tu nie płacą
odrzekła zimno, starając się zakończyć dyskusję i odzyskać panowanie nad
nerwami.
Firma pokryje wszystkie koszty. To jak zakup uniformu dla
pracownika. W firmie obowiązuje pewien mundurek i jako nowej
pracownicy zostanie ci on zapewniony, to wszystko. Moira użyła swojego
ostatniego, najbardziej racjonalnego argumentu i zamilkła niepewnie.
Tobie też zagwarantowano wizytę u stylistki i zakup nowej
garderoby, gdy zaczęłaś pracę w holdingu Parentiego? Nie sądzę. Giselle
nie czekając na odpowiedz, ruszyła w stronę gabinetu Saula. Zaraz mu
powiem, co może zrobić z taką hojnością.
Nie! Moira zastąpiła jej drogę. Nie ma go w biurze, leci dziś do
Nowego Jorku. Nie ma sensu, żebyś tam szła tłumaczyła gorączkowo.
Przemyśl to jeszcze, do szesnastej jest jeszcze sporo czasu. Może zmienisz
zdanie?
Giselle wzruszyła tylko ramionami i zawróciła do swojego pokoju.
Telefon na jej biurku dzwonił jak oszalały.
Giselle, słyszałaś już o Billu? Głos podekscytowanej Emmy
wypełnił eter. Został wezwany z urlopu i zawieszony w obowiązkach.
Podobno Saul zarzucił mu jakiś błąd w kosztorysie. Oczywiście, Bill wini za
to ciebie i już planuje wyrafinowaną zemstę. Masz szczęście, że cię tu nie
ma.
51
R
L
T
Giselle zamarła. Rewelacje Emmy oznaczały, że jej odkrycie nie było
pułapką zastawioną na nią przez Parentiego. Co gorsza, jej notowania wśród
i tak mało jej przychylnych kolegów zapewne gwałtownie spadły. Powrót do
[ Pobierz całość w formacie PDF ]